NASZ POKÓJ, NASZA METODA
W POSZUKIWANIU URZECZYWISTNIENIA PRZESTRZENI EDUKACJI
METODA 202 nie obiecuje 202 sprawdzonych przepisów dla dydaktyków, nie bierze się z 202 przeprowadzonych lekcji, nie wymaga uczestnictwa 202 uczniów. Liczba 202 nie jest kodem i nie zawiera w sobie magicznej formuły nauczania. Jednocześnie, w Metodzie 202 zawiera się nasza postawa, nasze doświadczenie, nasze pasje, nasza podejrzliwość, nasze przyjaźnie, nasza ciekawość i nasze żarty – nasza otwartość na ludzi i sytuacje. W Metodzie 202 zawiera się nasza odpowiedzialność za uczelnię i za uczniów, ale też nasz dystans do uczelni, uczniów i nas samych. 202 to nasza metoda „przeciw metodzie”, nasza postawa „nonszalanckiego dadaizmu” (Paul Feyerabend).
Metoda 202 to nasza pierwsza urzeczywistniona przestrzeń edukacji – nasz POKÓJ 202. Miejsce naszej pracy i nasz azyl. Sześć krzeseł, tablica, jedzenie i picie, narzędzia, książki, makiety, symbole, tradycja. Bałagan-chaos. Wszystkie działania dydaktyczne w ramach projektu :W CENTRUM tu miały swój początek i swoją bazę. Splatając na nowo to co społeczne, wypada powiedzieć za Bruno Latourem, że przestrzeń pokoju 202 jest jednym z najważniejszych aktorów naszej dydaktyki. Lepszej nie mamy, ale też nie sądzimy, żebyśmy o wiele lepszej potrzebowali. Cokolwiek nazywamy „metodą”, odwołuje się do 20 lat, które spędziliśmy na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, najpierw jako studenci, a od kilkunastu lat jako dydaktycy. Przez te lata wypracowaliśmy (ciągle wypracowujemy) osobliwie oryginalne podejście, które znajduje wyraz w używanych pojęciach. Do pokoju 202 zapraszamy państwa teraz, żeby opowiedzieć o dydaktycznym wymiarze projektu :W CENTRUM od kuchni.
Metodę 202 widzimy tak:
Akademia funkcjonuje jako wyspa – w wymiarze formalnym, symbolicznym, przestrzennym – pośród naszej rzeczywistości. Uproszczona granica pomiędzy szkołą a rzeczywistością jest granicą konieczną (jej brak podważa sens istnienia instytucji nauczania) a jednocześnie kłopotliwą: kilkadziesiąt lat temu Ivan Illich postulował „odszkolnienie społeczeństwa”, jednocześnie w nowoczesnej edukacji poszukujemy sposobów na „uspołecznienie szkoły” – to drugie, to właśnie nasze tytułowe urzeczywistnienie przestrzeni edukacji. Podejmowane dotychczas próby w sposób zasadniczy różni STOPIEŃ URZECZYWISTNIENIA oferowanej przestrzeni edukacji, a każdy stopień urzeczywistnienia niesie za sobą określone korzyści i wyzwania. Stopniowanie urzeczywistnienia, to również stopniowanie wyzwań, dorastanie do nich.
UCZEŃ/STUDENT zostaje przez nas ulokowany w środku naszego wyobrażenia o idealnej uczelni – pomijamy tu inne cele uniwersytetów (badawcze, rozwojowe, polityczne). Im bardziej nauczanie dotyczy rzeczywistości w całej jej złożoności materialno-społeczno-symbolicznej, tym dla ucznia jest ciekawsze, lepsze, bardziej angażujące, a proces uczenia staje się prawdziwą przygodą poznawania świata. Formalne oceny tracą znaczenie, kiedy doświadczenie i nauka są rzeczywiste, prawdziwe. Instytucja-uczelnia i jej granica są jednak konieczne, granica ma wymiar przestrzenny (integracja społeczna, kampus), formalno-prawny (legitymacja, indeks), symboliczny (etos/prestiż studenta), kulturalny (studenckie życie), programowy (bezpieczeństwo, gwarancja sukcesu), zasobowy (ludzie, urządzenia). Przejście umownej granicy pomiędzy uczelnią a rzeczywistością symbolizuje moment otrzymania dyplomu.
- Zerowy stopień urzeczywistnienia przestrzeni edukacji określamy tak, bo student jest w pełni obecny w sytuacji realnej, ale zostaje pozbawiony oparcia ze strony uczelni. Uczelnia ani nie programuje, ani nie kontroluje, ani nie weryfikuje efektów nauki. To PRAKTYKA ZAWODOWA poza studiami, obowiązkowe praktyki w trakcie studiów, w semestrze przeddyplomowym bądź w ramach aktywności wakacyjnych. Taki początek praktyki zawodowej to skok na głęboką wodę.
- Pierwszy stopień urzeczywistnienia przestrzeni edukacji określamy jako PRZEKAZ. Tu pojawia się nieodzowna dla uczelni figura nauczyciela. Może to być tradycyjny wykład ex cathedra, bądź pozornie koleżeńska rozmowa przy kawie. Istotą nie jest forma, ale zasada nauczania o rzeczywistości. Tutaj nauczyciel przekazuje w pełni zapośredniczony i wyselekcjonowany/zinterpretowany obraz rzeczywistości.
- Drugi stopień urzeczywistnienia przestrzeni edukacji to ROZMOWA, która w przestrzeni uczelni przybiera formę seminarium, konwersatorium czy korekty projektowej na wydziałach twórczych. Tu przekaz jest już profilowany, spotykają się perspektywy obu stron, bazą dla nauczania jest inicjatywa ucznia (pytanie, pomysł, problem). Nauczyciel oferujący dobrej jakości autentyczną rozmowę uchodzi na uczelni za rzadkość.
- Trzeci stopień urzeczywistnienia przestrzeni edukacji to ZAPROSZENIE, czyli różnego rodzaju konsultacje z zewnętrznymi ekspertami. Źródło przekazu jest multiplikowane, co niesie za sobą odbicie złożoności rzeczywistości. Przekaz staje się wielogłosowy, wewnętrznie sprzeczny. Zaproszenie wymaga ze strony nauczyciela otwartości, pewnej odwagi i inicjatywy organizacyjnej.
- Czwarty stopień urzeczywistnienia przestrzeni edukacji nazywamy WYCIECZKĄ, czyli sytuacją, w której studenci doświadczają rzeczywistej sytuacji zawodowej, konfrontują się z rzeczywistością poprzez udział w sprofilowanych warsztatach publicznych, dyskusjach na temat swojej pracy, nie tylko z ekspertami, ale też potencjalnymi użytkownikami/odbiorcami ich realizacji. Wycieczka pozwala już realizować cele social-learning czy community-based learning. Wymaga wiele wysiłku, wykracza poza standardowy zakres edukacyjny określony w sylabusach – to już prawdziwa rzadkość.
- Piąty stopień urzeczywistnienia przestrzeni edukacji to wyjątkowa rzadkość, czyli PRZENIESIENIE. Nazywamy tak aktywności, które wychodzą z uczniami w przestrzeń realną na trwałe, oferując zadania z zakresu project-based learning, service-learning, experience-based learning czy practice-based learning. Mówimy o przeniesieniu, ponieważ takie projekty niosą za sobą porządek uczelni – zachowują układ ról, zależności, relacji etc. W sensie zasad działania, są to aktywności pozostające wciąż w pełni „uczelniane”, tyle że realizowane w rzeczywistości pozauczelnianej.
- W końcu najwyższy stopień urzeczywistnienia przestrzeni edukacji, czyli AUTONOMIA BUDOWANA, w ramach której porzucane są tradycyjnie rozumiane zasady i relacje panujące na uczelni. Kluczem jest przekształcenie relacji uczeń–nauczyciel w więź, którą nazywamy SŁABĄ–MOCNĄ: nauczyciele są do dyspozycji uczniów w każdej z możliwych ról (od 1 do 5), ale to uczniowie decydują, jaką rolę nauczyciele mają pełnić. Mogą zwrócić się z prośbą o wykład ex cathedra, a mogą wyprosić nas z sali, jeśli nasza obecność przeszkadza im lub jest zwyczajnie zbędna. Mogą nas poprosić o rozdysponowanie zadań, ale mogą też nam zlecić zadanie do wykonania. Dzięki takiej relacji możliwe jest autentyczne realizowanie celów entrepreneurial-learning, autonomy learning czy peer-to-peer learning.
Celem EDUKACJI BUDUJĄCEJ, czyli BUDOWANIA PRZEZ BUDOWANIE, jest umożliwienie uczniom budowania prawdziwej autonomii w świecie rzeczywistym – pozauczelnianym. Jako nauczyciele dążymy do ELIMINACJI NAUCZYCIELA z procesu (w sensie praktycznym i symbolicznym), ale to nie my o tej eliminacji (o odcięciu pępowiny) decydujemy, tylko studenci. W ten sposób zataczamy koło urzeczywistnienia, a wejście w stopień 0 staje się naturalną konsekwencją całego procesu edukacyjnego, a nie bolesnym (dla niektórych traumatycznym) skokiem na głęboką wodę.
Stopniowanie urzeczywistniania przestrzeni edukacji nie tylko podnosi jakość nauczania i przygotowuje do poradzenia sobie w świecie pozauczelnianym, ale przygotowuje też do kontynuacji nauki w kolejnych cyklach LIFE-LONG LEARNING. I to nie w naiwnym wyobrażeniu kogoś, kto w szkole nauczył się, że uczenie polega na słuchaniu wykładów i uczestniczeniu w seminariach, więc naturalnie szuka podobnego formatu nauczania (np. kurs, zajęcia w ramach uniwersytetu trzeciego wieku) – takie nauczanie w połączeniu z wymogiem life-long learning prowadzi do reprodukcji szkolnego charakteru nauczania. W naszym wyobrażeniu, które symbolicznie przedstawia KOŁO URZECZYWISTNIENIA PRZESTRZENI EDUKACJI, edukacja budująca nie tylko uczy, ale uczy uczyć się i traktować każdą rzeczywistą sytuację jako sytuację edukacyjną. Budujemy sprawczość, kolektywność, odpowiedzialność, umiejętności, autorskość, umiejętność autoweryfikacji, bazowania na zasobach, reagowania na niedobory, odpowiadania na potrzeby…
Sami uczymy się nauczając. Przedstawiając koło urzeczywistnienia, autorskie pojęcia i cele, jakie sobie stawiamy, nie rościmy sobie pretensji do uniwersalności. To wynik zbudowany na wieloletnim doświadczeniu, werbalizowany i docierany w ramach dziesiątek i setek rozmów, zajęć, doświadczeń edukacyjnych wspólnych i indywidualnych. Uporządkowane na potrzeby niniejszego tekstu, stanowią naszą wspólną mapę mentalną dziś. Na co dzień nasza praca wygląda właśnie tak. Piszemy równie intensywnie, co ścieramy. Używamy kredy równie często co gąbki. Nasze doświadczenie NA-BUDOWUJEMY. Tak rozumiemy też z naszej perspektywy nauczycielskiej, czym jest EDUKACJA BUDUJĄCA.
dr Anna Cudny, dr Artur Jerzy Filip
tekst pochodzi z książki „Rzeźba wszędzie? Problematyka sztuki w przestrzeni publicznej. Materiały pokongresowe z lat 2021-2024” pod redakcją prof. Katarzyny Chrudzimskiej-Uhery, wydanej przez Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, Orońsko 2025, strony 131-135.